Buszujący w supermarkecie, czyli jak rozpoznać swoich na zakupach.

3006666148_d5c6524120_240

Oto ja, stoję po środku i jest mi dobrze. Już wiem co znaczy szczęście, bo kupuję. I to nie byle gdzie, bo w miejscu : Nie dla idiotów! Nie grozi mi tu samotność, ktoś nareszcie się o mnie troszczy. Dbamy o Ciebie- Twój Rossman. Wokół jest kolorowo, dostatnio i przyjemnie. Cóż za zmiana po szaroburej wcale nie tak znów zamierzchłej przeszłości. Kto uczynił mój świat kolorowym? Dziękujemy ci SC Johnson! Idealna temperatura, doskonałe oświetlenie, miły zapach i to wszystko specjalnie dla mnie. Ja to mam dopiero szczęście,takie rozpieszczanie aż mnie onieśmiela. Biedronka ach ta Biedronka. To miejsce gdzie wreszcie mnie bardzo lubią i na każdym kroku głaszczą moje ego. Bo wiesz co najlepsze! Tak, właśnie ja to wiem ! To cudowne, że mam zupełna wolność w podejmowaniu wyborów, a jest w czym wybierać. Na dodatek jakąkolwiek podejmę decyzję jest ona przez kogoś chwalona, bo to Lidl, mądry wybór. Znają tu moje najbardziej wyszukane potrzeby, a nawet takie które wcześniej do głowy by mi nie przyszły, bo to mój brytyjski przyjaciel Tesco, który myśli o wszystkim i ja już nie muszę tego robić.. Ciach!…

Warto jednak samemu myśleć przy zakupach, ale czy da się zmienić sposób myślenia narzucony nam przez machinę marketingową? Da się, ale po co? Zabawniej jest myśleć w preferowanym przez nich stylu, ale wyciągać swoje wnioski niekoniecznie zbieżne z ich intencjami. Ja się na przykład doskonale czuję jako gwiazda supermarketu i chwyty marketingowe dowartościowują mnie a nawet wbijają w taką pychę, że wiem że jestem nie tylko panem swojego wózka, ale też ode mnie zależą losy tych sklepów w Polsce. To ja do nich chodzę bądź nie, a jeśli już muszę iść to ja przyczyniam się do tego, czy większą popularnością będą się cieszyć produkty promowanych przez te sklepy zachodnich producentów,czy wygrzebię stojące gdzieś na szarym końcu i potraktowane po macoszemu produkty naprawdę polskie, które przynoszą im mniej zysku. Tylko jak je rozpoznać?

Moim zdaniem nie ma nowoczesnego i ciekawego programu pomagającego rozpoznać polskich producentów, bo przecież nie każdy wyrób zdobędzie od razu nagrody w postaci godła „Teraz Polska”, albo „Dobre bo polskie”. Polskich akcji wspierających jest niewiele a jak już są to albo mało interesujące, albo nakierowane na jeden rodzaj odbiorców: narodowców, albo jak program 590 powodów nie wzbudzające zaufania albo po prostu słabo wypromowane. Nie chcę tu nadmiernie krytykować tych inicjatyw, bo dobrze, że w ogóle jakieś powstają i wierzę w szlachetne intencje ich twórców, ale moim zdaniem w przeciwieństwie do świetnych kampanii na zachodzie, gdzie między innymi dzięki nim świadomość konsumencka jest zdecydowanie większa niż u nas, nam czegoś tu brakuje. Moi ulubieńcy, marketingowcy w tym wypadku jakoś tracą polot, rozmach i nie dają tu nikomu poznać swoich niezaprzeczalnych talentów.

Program 590 powodów, który zakłada rozpoznanie polskiego produktu po rozpoczynającym się od numeru 590 kodzie kreskowym zawiódł mnie tym, że takie oznaczenie mogą również stosować spółki córki firm zagranicznych. Oczywiście mając do wyboru coś z tym kodem i bez niego i tak lepiej jest wybrać z numerem 590, bo jakiś związek z naszym krajem towar ma i coś po nim tu zostaje.

Nadzieję można pokładać natomiast w akcji Polski Ślad, której wytyczne, co do określenia który produkt jest naprawdę polski są jasne i rzetelne. Znakuje on firmy, których co najmniej 51% udziałów jest polskich i które płacą podatki w Polsce. Problem w tym, że osobiście nie spotkałam tego oznaczenia na zbyt wielu produktach. Podobno tylko u co czwartego producenta informacja o polskim pochodzeniu produktu jest wyróżniona w jakiś szczególny sposób.

Dlatego zanim firmy zrozumieją potrzebę podkreślania pochodzenia swoich wyrobów przygotowujemy listę, którą można znaleźć pod zakładką “Lista polskich firm”. Plan ambitny bo zakłada, że znajdzie się tam większość naprawdę rodzimych firm. Będziemy go realizować powoli, sprawdzając każdą firmę i dodając do odpowiednich zakładek.

Dla wytrwałych, którzy widzą sens w sprawdzaniu kraju pochodzenia produktu, a nie znajdą go na naszej liście zachęcam do sprawdzania tego samemu. Nie jest to jednak takie proste bo KRS podaje akcjonariusza tylko jeśli ten posiada wszystkie udziały w firmie, wiec informacji kto ma ich co najmniej 51% trzeba szukać gdzie indziej . Zachęcam do tego mimo wszystko, bo to tylko mój kot kupowałby Whiskas, ja prawdopodobnie mam trochę więcej rozumu i nie omieszkam go użyć żeby przemyśleć sprawę.

 AW

2 przemyślenia nt. „Buszujący w supermarkecie, czyli jak rozpoznać swoich na zakupach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>