Co warto kupować?

Dlaczego w Polsce jest słabo?

Prawie każdy człowiek w Polsce ma swoją teorię na ten temat i chętnie się nią dzieli podczas tzw. zakrapianych rozmów zaangażowanych. I bardzo dobrze. Akurat o tym na pewno warto rozmawiać. Tyle, iż ta problematyka jest skomplikowana jak fabuła serialu Miasteczko Twin Peaks. Dlaczego? Bo Ekonomia to najbardziej zawiła ze wszystkich nauk – obejmuje całokształt. Każdy detal i każda zmienna ma znaczenie. Nie sposób ich wymienić, a co dopiero przeanalizować i obliczyć; od mentalności narodu, po pogodę, przepisy przez zasoby naturalne i takie szczegóły jak np. czy prezydent jest przystojny czy nie.

Co zrobić żeby było lepiej?

W tym całym gąszczu danych, ludzie na podstawie własnych przemyśleń, tworzą hasła, które według nich mają być niezawodnym lekarstwem:

- zlikwidować ZUS!

- więcej wolnego rynku!

- więcej regulacji!

- większa płaca minimalna!

itd. itp.

Ja nie chcę o takich rzeczach pisać, głównie z powodu, iż nawet gdybym był pewny słuszności któregoś z nich, to nie mam realnego wpływu na ich realizację. Wolę pisać o tym, co można zrobić tu i teraz. I może to zrobić każdy. I nieważne z jakiej opcji politycznej się wywodzisz. Pod pewnymi postulatami większość znawców i z lewa i z prawa jest gotowa się podpisać. Moim zdaniem należą do nich poniższe:

Lepiej jest więcej eksportować niż importować

Dobrze jest mieć w kraju więcej ludzi bogatych niż mniej.

Dobrze jest gdy istnieje wysoki popyt wewnętrzny na artykuły wytworzone przez rodzimy przemysł.

Rewolucja?

Piłkarz – intelektualista to brzmi jak oksymoron, ale od czasu do czasu takie zjawisko występuje. Eric Cantona:

By zrobić rewolucję – nie bierzesz broni i nie zabijasz ludzi. W naszych czasach zrobienie rewolucji jest dużo łatwiejsze. Co to jest system? System jest oparty na potędze banków. […] Jeśli trzy miliony ludzi wyjdzie na ulicę z kartami debetowymi w rękach, i wypłaci wszystkie swoje pieniądze z banków – to te banki upadną. To jest rewolucja!”

Nie proponuję tego samego, co Cantona, chociaż czasem miałbym na to ochotę. Chcę tego użyć do pokazania jaką siłą dysponują masy ludzkie. „King Eric” zademonstrował oręże odpowiednie do walki na polach gospodarki i polityki:

- Kasa, pieniądze, szmal, hajs, forsa..

By coś zmienić – wystarczy 3 miliony ludzi uzbrojonych w kapitał i nie wahających się go użyć. Pieniądz krąży w żyłach całej gospodarki światowej, dając jej środki do działania. I my chcemy w naszym polskim obiegu mieć tej ożywczej gotówki jak najwięcej. Musimy zadbać o to by dużo jej “pozyskiwać” i co równie ważne; by ktoś nam „krwi” nie upuszczał ani nie napsuł. Jak tego dokonać? Odpowiedź jest prosta:

Kupujcie polskie produkty!

Nawołujemy do walki za pomocą portfeli, przelewów i plastiku! Każdy z nas może zrobić różnicę, a korzyści z tym związane są oczywiste. Gdy kupujemy produkt firmy polskiej – pieniądze zostają w kraju i wzmacniają nasz „lokalny” gotówkowy krwiobieg. Gdy kupujemy coś „zagranicznego” – duża część zysków, zostaje wytransferowana gdzie indziej i wzmacnia inne rynki. Obrazuje to poniższy schemat:

obieg pieniądza

A konkrety?

Zobaczymy jak to będzie wyglądało na konkretnym przykładzie: Dlaczego lepiej kupić swojskiego„Grześka” zamiast zagranicznego Kit Kata?

images SONY DSC 20131003_184809 SONY DSC

  Kit Kat:

Producent: Nestle. Według wyceny rynkowej (Financial Times Global 500) jest to dziewiąta firma na świecie, największa w branży spożywczej.

Kapitalizacja firmy: około 233.000.000.000 (milardy) dolarów.

Gdzie produkowany: Fabryka Nestle w Bułgarii (kod 380)

 

  Grzesiek:

Producent: Goplana, która wchodzi w skład grupy kapitałowej Colian S.A. (dawniej Jutrzenka).

Kapitalizacja firmy: około 123 000 000 (miliony) dolarów (jest to firma 1894 razy mniejsza niż Nestle)

Gdzie produkowany: Polska (kod 590). Opatówek obok Kalisza.

Kto kontroluje kapitał i kto podejmuje strategiczne decyzje:

Peter Brabeck-Letmathe szef Nestle                                          Jan Kolański właściciel Colian S.A.

images (1) vs    download (1)

Po wyglądzie od razu widać kto jest „swój” chłop. Ale mówmy o konkretach:

Firma będąca producentem Grześka jest notowana na polskiej giełdzie papierów wartościowych (Colian) – główni akcjonariusze to Polacy. Nestle notowane jest na zachodnich parkietach oraz w USA, główni akcjonariusze to Szwajcarzy i Amerykanie. Nieuchronny wniosek: na wzroście sprzedaży Grześka zarobią Polacy, na wzroście sprzedaży Kit Kata – Szwajcarzy i Amerykanie.

Jan Kolański zatrudnia na stanowiskach kierowniczych samych Polaków. Płaci podatki w Polsce i nie wytransferuje zysku zagranicę. Udziela się w promowaniu przedsiębiorczości w Polsce; często wygłasza wykłady dla studentów. Jest sponsorem drużyny siatkarskiej w Kaliszu. Angażuje się w lokalne wydarzenia charytatywne.

Nic takiego nie da się powiedzieć o szefie Nestle, jest to Austriak zaangażowany w mnóstwo projektów (między innymi jest szefem Formuły 1). Ale nie są one związane z Polską. Żadnego stanowiska kierowniczego w Nestle nie zajmuje Polak. Co więcej nawet w polskim oddziale Nestle w skład zarządu czy rady nadzorczej nie wchodzi wielu Polaków:

http://www.nestle.pl/pl/aboutus/nestlepolska/strukturyzarzadczenestlewpolsce

Wygląda na to, że jedyny sposób w jaki Polak mógłby skorzystać z sukcesu Nestle, to gdy pan Peter zatrudni go przy wykładaniu kafelków w którejś ze swoich posiadłości.

Tymczasem z sukcesu pan Jana Kolańskiego skorzystać może wiele osób w naszym kraju; Pan Jan szkoli polską kadrę kierowniczą, sponsoruje polskie kluby, wydaje pieniądze w Polsce, ma w Polsce dom itd. Na sukcesie Grześka skorzystają akcjonariusze (większość to Polacy), Skarb Państwa (wpłynie więcej podatków), pracownicy (Colian będzie musiał zwiększyć zatrudnienie) itd. Nie trzeba mieć doktoratu z ekonomii by zobaczyć, jak wiele korzyści niesie kupowanie produktów wytworzonych przez polski kapitał.

Niby dlaczego mielibyśmy wspomagać wzrost gospodarczy Austrii i Szwajcarii i to jeszcze w momencie gdy jesteśmy od tych państw i ludzi zwyczajnie dużo biedniejsi?

Szef Nestle, inwestuje w Austrii, bo jest Austriakiem i tam są jego korzenie. Nikt nie ma o to pretensji, bo jest to normalne. Ale trzeba być tych mechanizmów świadomym. Pan Peter nie zatrudni żadnego Polaka w radzie nadzorczej – bo ich zwyczajnie nie zna albo nie są mu bliscy. Pan Peter zatrudnia osoby ze swojego środowiska.

Wracając do samego produktu: Grześki wytworzone są pracą Polaków zatrudnionych w Opatówku pod Kaliszem, płaci się za nich ZUS i podatki. Kit Kat – produkowany jest w Bułgarii, zapłatę dostaje bułgarski robotnik a zyskiem zarządza zagraniczny szef. Robotnicy zarobione pieniądze wydają tam, gdzie mieszkają – zapewniając byt innym podmiotom – sklepy, stacje benzynowe, restauracje. Chyba warto, żeby pieniądze, które wydałeś na baton – zostały w polskim obrocie?

Tego typu argumenty można mnożyć; Grześki produkowane są z polskich surowców (cukier, mleko, prąd itd.), i tym samym zapewniają byt rodzimym podmiotom i rolnikom. Kit Katy – korzystają zapewne z miejscowych surowców bułgarskich (a na pewno nie polskich).  Znowu, kolejny argument by pieniądze zostały u nas. Wszyscy mogą na tym skorzystać.

A przy okazji, co ważne, Grześki są całkiem smaczne i tańsze od Kit Katów.

Zabijcie wszystkich! Bóg rozpozna swoich.

Według niektórych podań powyższe słowa wypowiedział legat papieski, podczas krucjaty przeciwko Katarom, odpowiadając na pytanie wojskowych:

- W jaki sposób mamy odróżnić Katolików od Katarów?

Możemy zapytać podobnie: Jak odróżnić obcych od naszych?

Parafrazując: Kupujcie wszystko! Rynek rozpozna swoich! – odpowiedzą niektórzy.                   – Nie będę się przejmował czy produkt jest polski czy nie. Ja chcę kupować produkt dobry i tyle. Jeżeli produkt polaków jest wysokiej jakości – to nie potrzebuje żadnych preferencji od kupujących i stanie się popularny tak czy inaczej. Niech Polacy robią dobre produkty – to będzie wszystko ok.

To prawda. Ale trzeba też pamiętać o tym jak funkcjonuje współczesny kapitalizm. Rynek nie zawsze „wypromuje” produkt najlepszy, w naszych czasach rynek sprzedaje produkty dobrze rozreklamowane. I tak powstaje błędne koło:

Żeby dużo sprzedawać – trzeba robić dobry i duży marketing – żeby robić taki marketing – trzeba mieć pieniądze – żeby mieć pieniądze – trzeba dużo sprzedawać.

Polskie firmy zazwyczaj nie są w stanie pod tym względem konkurować z bogatymi zachodnimi korporacjami. „Grzesiek” jest słabiej wypromowany od „Kit Kata”. Tutaj zaznacza się jeden z największych problemów i paradoksów ery polskiej transformacji czyli:

Jak w Polsce robić kapitalizm bez kapitału?

No właśnie? Wiadomo jak to wyszło; większość polskich zakładów, firm została wykupiona przez kapitał zachodni. A jak istotne jest by firmy polskie, były naprawdę polskie – wykazałem powyżej. Dlatego uważam, iż za punkt honoru należy sobie postawić chronienie tego, co jeszcze zostało nasze.

Tym bardziej, iż o rodzime firmy słabo dba nasz rząd i administracja. Historia biznesowa Jana Kolańskiego obfituje w zmagania z kłodami, które pod nogi rzucały mu urzędy. Tymczasem, rzadko albo wcale, słyszy się o zachodnich korporacjach mających problemy z polskim fiskusem.

Jeżeli rząd nie wspiera polskich firm, a urzędy czasem je niszczą – to może chociaż my konsumenci spróbujemy im pomóc?

A więc wracamy do pytania zadanemu legatowi papieskiemu pod Bèziers w 1209 roku:

Jak rozpoznać swoich?

Katara od Katolika trudno na pierwszy rzut oka odróżnić. Tak samo produkt polski od produktu zagranicznego. Wiele ułatwia kod kreskowy. Jeżeli rozpoczyna się on od trzech cyfr: 590 – to możemy być pewni, że firma wprowadzjąca na rynek dany produkt – zarejstrowana jest w Polsce. Na pewno warto zwracać na to uwagę i wybierać produkty z takim kodem. Ale..

Nie daje to jednak gwarancji, że taki produkt możemy nazwać produktem polskim. Na naszym blogu produktami polskimi będziemy nazywać te, które zostały wyprodukowane przez firmę kontrolowaną przez Polaków. I właśnie takie produkty należy kupować.

Na potrzeby bloga produkty dostępne w Polsce można podzielić na trzy kategorie.

1) produkt firmy zagranicznej (czyli kontrolowanej przez kapitał nie Polski)

2) produkt firmy zagranicznej wyprodukowany w Polsce

3) produkt firmy kontrolowanej przez kapitał polski

Kod kreskowy rozpoczynający się od 590 mówi nam, że produkt należy do kategorii 2 albo 3. Niestety nie rozpoznamy po samym kodzie, czy producent jest kontrolowany przez polski kapitał czy nie. Na tym blogu stawiamy sobie za cel opracowanie takiej listy prawdziwie polskich firm i prawdziwie polskich produktów. Zachęcamy do czytania naszych kolejnych wpisów, będziemy starali się sektor po sektorze, wyłapywać „obcych” i promować swoich.

P.S.

Chciałbym podkreślić, że nie tworzyłem porównania Kit Kata z Grześkiem tendencyjnie. Pomysł na takie a nie inne porównanie, przyszedł mi do głowy spontanicznie podczas wizyty na dziale słodycze . Nikt nie sponsoruje tego tekstu. Wyrażam tu swoje osobiste poglądy nieskażone obietnicą zapłaty. Wszystkie zamieszczane tutaj teksty są czysto ideowe.

Łukasz Pragier

74 przemyślenia nt. „Co warto kupować?

  1. Stało się . Oto i pierwszy wpis.
    Na wstępie obiecuje promowac tego bloga i rozpowszechniac jego cenną ( mam nadzieję ) wartośc wśród zagubionych dusz pędzącego kapitalizmu . Mam nadzieję że powyższy wpis i jemu w przyszłości podobne będą promowały Polskie produkty a przede wszystkim uświadamiały jak ważny jest kapitał własny . I choc jako handlowiec i menager dużej ” Polskiej ” spółki nie do końca uważam by w tym tekście wszystko było jasne i oczywiste ,to jednak z całego serca gratuluje pomysłu , świetnego tekstu i zaangażowania . JESTEM ZA !

    serdecznie pozdrawiam

    1. Ok mogę chętnie w tym temacie przeprowadzic merytoryczną rozmowę ,ale …
      Proponuje : Polska -Ukraina -piątek – piwko -fajna merytoryczna gadka .

      pozdrawiam

  2. Dobry pomysł na bloga. Pierwszy wpis rozumiem ma być na zasadzie wstępniaka, bo ciężko wszystkie tezy przyjąć za prawdę bez żadnych zastrzeżeń.

    1. Kupowanie polskich produktów to większe wpływy z podatków i skuteczniej działające państwo.
    OK o ile mamy pewność, że państwo działa w imię solidarności społecznej a nie quasi-oligarchicznych interesów. A poza tym działa skutecznie i efektywnie.

    2. Miejscowe firmy wspierają lokalne społeczności.
    O ile rzeczywiście to robią. A co jeśli zagraniczny koncern wspiera różne inicjatywy na rynku, na którym nie jest producentem. Wspierać zagranicznego, który funduje place zabaw dla dzieci, czy polskiego, który ma wszystko w dupie?

    3. Polskie firmy to większe wpływy z podatków.
    Tak o ile podatki płacone są w Polsce :)

    4. Warunki pracy.
    Tu kolejna kwestia. Czy lepiej wspierać zagraniczny koncern, który dobrze tratuje pracowników czy też lokalesa, który ich przede wszystkim doi w imię zasady “mam wielu chętnych na twoją posadę człowieku”.

    itd itd itp :)

    Super pomysł na bloga. Czekam na więcej! ;)

    1. Dzięki za obszerny komentarz. Oczywiście jest to tylko taki wstępny artykuł. Problemy, które poruszasz są ważne i również nad tym myślałem:

      1) Trudno to stwierdzić jaka jest teraz Polska. Oligarchia to pewnie przesada. Ale na pewno wiele nam brakuje do miana sprawnego państwa. Mam z tym problem.
      Bo faktycznie – konsumenci mogą wspierać polskie przedsiębiorstwa – ale jeśli rząd będzie złodziejski albo nieudolny – to cały ten wysiłek nic nie da. Rola państwa jest najważniejsza. Ale nie mam na nią wpływu.

      Instynktownie uważam, że lepiej aby kasa została w Polsce i to nawet jeśli miałby ją połknąć apart administracyjny, niż miałaby wyjeżdzać za granicę.

      2) Nie wiem.. musiałbyś podać mi przykład firmy zagranicznej która jest taka super dla miejscowych.
      Moim założeniem jest, iż polska firma chcąc nie chcąc będzie wspierać lokalną ekonomię bardziej niż zagraniczna- dlatego, iż zarząd złożony jest z Polaków, którzy automatycznie bardziej związani są z Polską niż z innym krajem. Oni decydują jak wydać pieniądze i gdzie zainwestować zyski. Jest dużo prawdopodobieństwo, że zrobią to w Polsce.

      3) To faktycznie jest problem. Ale i tak porównując firmę zagraniczną i polską spośród których obie wykazują zysk w raju podatkowym. To moim zdaniem, summa summarum, więcej kasy w polskiej ekonomii zostawi ta polska. Właśnie przez to o czym pisałem w punkcie wyżej. Ludzie związani z Polską – wydają pieniądze w Polsce.

      4) Tutaj nie mam zdania. Ja generalnie nie jestem zaprzysięgłym wrogiem kapitału zagranicznego. Wspierajmy polskie firmy, tam gdzie jest to racjonalne. Co nie znaczy, iż należy za wszelką cenę wspierać nawet słabe czy nieuczciwe firmy – tylko dlatego że są polskie.

  3. Na pewno Grześki produkowane są w Opatówku? Kiedyś produkowała je Kaliszanka (w Kaliszu), która wchodzi w skład Colian S. A., więc obstawiam, że nadal tam je produkują.

  4. Dopisuję sobie bloga do ulubionych! Czy planujesz zrobić newsletter? To na prawdę ważny temat i chętnie dowiem się które marki wybierać. Poruszyłeś wielki temat, dzięki!

  5. Jak najszybciej uzupełnijcie w jakimkolwiek stopniu zakładki: “Firmy polskie” i “Firmy wyprzedane” – inaczej projekt wygląda na martwy, zapomniany, “słomiany zapał”.

    Inicjatywa świetna, dobre wykonanie. Warto nagłośnić.

  6. Dzięki wszystkim za komenty!! Jest to dla mnie zaskoczenie, ponieważ dopiero wystartowaliśmy i wszystko to jeszcze prowizorka..
    a tu ktoś znienacka wrzucił pierwszy wpis na wykop..

    Trochę się zdziwiłem ilością wyświetleń przed chwilą. No ale stało się..
    Proszę w związku z tym o wyrozumiałość..

  7. Od dawna zastanawiam się, jak rozpoznać i znaleźć polskie produkty (nie tylko spożywcze). Znalazłam niedawno stronę, która ma być taką bazą danych (http://www.polskieprodukty.pl/start.html), ale niestety
    1/ jest zbyt uboga
    2/ skąd mam mieć gwarancję czy to rzeczywiście polska firma, gdy nic prócz nazwy “PPHU IGŁA” na to nie wskazuje?
    Cóż, cieszę się, że powstał ten blog. Dziękuję!

    1. Dzięki za miłe słowa. Jeśli damy radę – będziemy starać się opracowywać listę polskich firm i produktów na zasadzie sektorów branżowych. Np. Które piwa są polskie, czy które proszki do prania są polskie.
      Pozdrawiam.

  8. A wy nadal chodźcie na zakupy do dyskontów, hipermarketów i centrów handlowych i płaczcie nadal iż za mało zarabiacie, lub nie macie pracy. Hiper handel wymaga hiperdostawców. Wszystko ma być tanie, gorszej jakości i ładnie opakowane. Tam nie ma miejsca dla produktów z firm o małym kapitale i małych zdolnościach produkcyjnych, a akwizytorów i hurtowników zastąpiły centra kogistyczne (magazyny centralne). I nie będę żałował prowitu dla swoich świń i innego dziadostwa – ma byc tanio więc muszę obniżyć koszty produkcji, zwiększając produkcję, i ma być dużo, bo tego oczekują dostawcy mięsa i wedlin sprzedających do sieci handlowych. A dla siebie zawsze uchowam świniaka karmionego 10 miesięcy paszą naturalną, a nie pół roku według ekonomicznego rachunku i zabiję nielegalnie, za co pod czas II Wojny Światowej szło się do Oświęcimia, a teraz kosztuje 1500 zł grzywny.

  9. Proponuję petycję do Allegro o wprowadzenie atrybutu “produkt polski” do ustawienia w każdej aukcji. Podobnie Ceneo, Skapiec itd.

    1. Podpisuję się .. Wszystko oznaczone etykietą “polski produkt”. Ps. warto korzystać też z Banków z polskim kapitałem, a z tego co się orienruję to chyba tylko Banki Spółdzielcze są w polskich rękach. Pozdrawiam

  10. Witam! Ja już kiedyś prowadziłem taką akcję, tzn. kupowałem paliwo tylko na Orlenie lub Bliskiej (córka O.). Ale potem przyszedł mały ruch graniczny :] (mieszkam w Olsztynie). Uważam jednak, że to niezwykle istotna kwestia i nad problemem należy pochylić się nisko i uważnie. Pozdrawiam i czekam na c.d. :)

  11. Pomysł na takie a nie inne porównanie, przyszedł mi do głowy spontanicznie podczas wizyty na dziale słodycze w Carrefourze.

    Pomysł fajny, też przekonuję wszystkich dookoła, że polskie jest dobre. I robię zakupy w polskich sklepach. Nie w Carrefour. :-)

  12. Z Nesle to nie jest takie do końca proste… Otóż fabryka Lion i Princessy mieści się w Kargowej k/Zielonej Góry. Jest to dawna fabryka Goplany. Ta fabryka to bardzo istotny gracz na lokalnym rynku pracy. Mają tam pracę i pracownicy produkcyjni i inżynierowie procesu produkcji i logistycy i księgowi… generalnie jest praca dla naprawdę dużej rzeszy pracowników. Jasne, że zysk idzie do centrali, niemniej jest to pewien koszt na który się godzimy otrzymując w zamian miejsca pracy.

    1. Jest to zdaje się wyjaśnione we wpisie ” O nas”, oto fragment, który o tym mówi:
      “Ale zachodnie korporacje dają Polakom pracę?
      Którą wcześniej im zabrały wykupując polskie przedsiębiorstwa i niszcząc polską gospodarkę. Poza tym Polacy zwykle nie są przeznaczeni do piastowania wysokich stanowisk w zarządach spółek z kapitałem zagranicznym. A my chcemy, żeby to ludzie z naszego kraju odnosili sukcesy i podejmowali kluczowe decyzje.”

      1. Tyle, że w Nestle w Kargowej kierownikami działów są moi sąsiedzi oraz inni mieszkańcy naszej gminy. A że gdzieś w Warszawie są jacyś importowani dyrektorzy to nikogo tutaj nie obchodzi. Jesz Princessę, to dajesz zarobić mojej koleżance z liceum.

        Podobnie jak z wełną mineralną firmy Rockwool. Firma spod Zielonej Góry. Zatrudnia 800 osób. Na WSZYSTKICH stanowiskach od konfekcjonera po dyrektora generalnego zatrudnieni są Polacy. Zysk idzie na rozwój ale jego duża część idzie zagranicę. Taka prawda…

        1. Mysle , ze sprawa nie jest jednak taka prosta. Kupujac Princesse wspierasz firme Nestle, a nie kolezanke, ktora w przypadku rozwoju firm polskich moglaby z latwoscia znalezc tam rownie dobra prace , a dodatkowo zapewnic wiekszy przychod dla calego kraju. Nie jestem przeciwniczka pracy w zachodnich korporacjach, ale jestem przeciwniczka popierania ich produktow, ktore niszcza nasz rodzimy przemysl, jesli sprzedaz zagranicznego produktu spadnie, to na jej miejsce pojawia sie rodzime odpowiedniki, a co za tym idzie miejsca pracy w polskch firmach, w ktorych Twoi znajomi tez z pewnoscia znajda dla siebie miejsce. Bycie managerem oddzialu zagranicznej firmy jest na pewno osiagnieciem, ale nie oszukujmy sie, nie ma znacznego wplywu na to co sie dzieje w calej firmie i w kraju , bo nikt z zarzadu tej firmy nie jest Polakiem.

    2. czasami dachówki spadają na głowę (do 89), ale warto jest zatrudnić ekipy zrzucajace dachówki na ludzi (po 89), bo to daje zatrudnienie ratownictwu medycznemu i całej chmarze ludzi. O to Ci chodzi?

      1. No właśnie słabo z płaceniem tych podatków w Polsce bo zagraniczne firmy są z nich zwalniane (w imię zapraszania zagranicznego kapitału do Polski), zwłaszcza wielkie sklepy…

        1. Ktoś wie w jaki sposób są zwalniane z podatków? I z jakich podatków? Zamierzam na ten temat coś napisać – więc jeżeli macie informacje, to dajcie znać.

          1. Žygeivi, visi rimti įvykiai per pusantro Å¡imto metų vyksta tik su atitinkamų labai rimtų jÄ—gų finansavimu.Dar nei viena &#uvl0;re2o2i8cija” neprasidÄ—jo be pasaulinių banksterių klanų valios.O Å¡tai viena “iÅ¡rinktoji” tauta be jokių revoliucijų per susitelkimÄ…, savitarpio pagalbÄ…, vieningos tautinÄ—s ideologijos – religijos iÅ¡pažinimÄ… puikiai gina savo Å¡ovinistinius interesus visame pasaulyje ir labai sÄ—kmingai perÄ—mÄ— visų vakarų pasaulio tautų ir valstybių kontrolÄ™.

  13. Piszesz artykuł o tym zeby kupowac polskie produkty a poszedłes do Carrefoura. Z taka logiką postaepowania daleko Polska nie dojedzie. Idz do leviatana, delikatesów centrum albo innego osiedlowego pismaku

    1. “Pomysł na takie a nie inne porównanie, przyszedł mi do głowy spontanicznie podczas wizyty na dziale słodycze w Carrefourze.” To tylko brak dobrej woli z Twojej strony czy wtórny analfabetyzm? Skąd o Sherlocku Holmsie wywnioskowałeś, że Autor cokolwiek tam kupował?

    2. Delikatesy centrum należą do eurocash więc do portugalczykow. Może tak lepiej więcej poczytać przed rozpoczęciem krytyki i “doradzania”

  14. Problemem “Grześka” jest nazwa. Wiele Polskich firm wypromowało swoje produkty przez nowoczesną, nie Polsko brzmiącą nazwę. Niechaj pierwszy z brzegu będzie Solaris (vs Autosan, który właśnie bankrutuje).

  15. Hmmm… Muszę powiedzieć, że dostrzegam tu pewną hipokryzję. Mianowicie, na końcu tekstu czytamy, że “Chciałbym podkreślić, że nie tworzyłem porównania Kit Kata z Grześkiem tendencyjnie. Pomysł na takie a nie inne porównanie, przyszedł mi do głowy spontanicznie podczas wizyty na dziale słodycze w Carrefourze.”

    Chciałbym zapytać, czy wiesz jaki kapitał ma Carrefour?

    1. Kurcze ile razy można pisać?? W Carrefourze robiłem “research” odnośnie artykułów do bloga.
      Ale nie będę udawał – zdarza mi się też tam zrobić zakupy. Normalnie staram się tego unikać – ale czasem się nie da. I nie uważam żeby było to jakąś hipokryzją. Nie wiem czy istnieje wielu ludzi w Polsce, którzy nigdy nic nie kupili w zachodniej sieci sklepów.

    2. I have to ask…didn’t this former client understand he had purchased his good reviews? He must have, which makes me think some writers are just so desperate to publish they prefer not to be confronted with the truth. Sort of an Emperor’s New Clothes kinda thing. For me, I’ll try and steer those away who have yet to make their investment, but for those who already have . . . Maybe it’s better to let them blissfully enjoy their &#&L#0;success?828221;2ike? 0

  16. Od wielu lat tułam sie poświecie w celach zarobkowych i widzę jak w zachodnich krajach społeczeństwo jest świadome tego żeby kupować rodzime produkty choćby muchy po tym chodziły – najlepsze i już. W Niemczech przykładowo żeby nie kupować chińszczyzny krąży opinnia , że to krwawica /produkowane przez więżniów w podłych warunkach/, w Realu niemieckim widziałem na osobnym stoisku wystawione truskawki a nad nimi pełno octówek, nad tym wszystkim widniał wielki napis Deutsch qualitaat, że nie miałem aparatu przy sobie hehe. W Norwegii natomiast wszystko co norweskie jest naj.. i musi być koniecznie drogie, ale tam za wielkiego wyboru nie mają , ci co przyjechali z Polski często maja problem z wybraniem coś do jedzenia. No cóż w Polsce chyba pokutuje mentalność wytworzona w komunie i przez PeWeX gdzie społeczeństwo dostawało blasku w oczach na widok Lee czy Wranglerów.
    I wiele razy zastanawiałem się dlaczego polskie społeczeństo nie jest edukowane w tym kierunku, nawet myślałem, że tego zabraniaja przepisy unijne hehe, ale jak rząd nie może albo nie potrafi to może zwykły obywatel sobie z tym poradzi , także jest całkowicie za jeśli chodzi o ten blog i mam nadzieję, że w szybkim tempie się rozwinie i uświadomi polski naród jak nie podcinać sobie gałęzi…

    1. Zgadzam sie, ja sporo podruzuje.. kiedys bylem w Turynie i 9/10 samochodow to FIAT, bylem rowniez w Gotebouru w Szwecji i rowniez 9/10 aut to Volvo, obecnie przebywam w Argentynie, moze Argentyna najlepiej nie prosperuje ale nie widzialem jeszcze w sklepach kit katow, bounty, twixow etc.. bardzo duzo jest produktow lokalnych na ktorych wyraznie pisze Industria Argentina albo Hcho en Argentina, nie ma co trzeba wyrazdnie dac do zrozumienia wielkim zagranicznym koncernom ze wolimy swoje!!! i zaczac kupowac swoje i zwiekszyc produkcje krajowa! Jeszcze 10-12 lat temu pamietam jak sie uprawialo role, sadzlo ziemniaki i inne warzywa.. po wejsciu do unii, wszystko upadlo. wszystkie pola w mojej rodzinnej miejscowowsci zarosly, nikt nic nie uprawia bo lepiej kupic ziemniaki z Maroko czy z Cypru.. zmienmy myslenie! moze i trudniej/drozej jest wyprodukowac swoje ziemniaki/warywa ale co swoje to swoje! Pelna satysfakcja, u siebie w kraju wyprodukowane, i wszystkie pieniadze zostaja w kraju!!!!!!! Na prawde stac Polske i Polakow!!!!!!

  17. Tak. “…Pomysł na takie a nie inne porównanie, przyszedł mi do głowy spontanicznie podczas wizyty na dziale słodycze w Carrefourze… .” A kupując w Carrefourze to wspomagałeś też Polską gospodarke? :)

  18. I co mam kupić Grzesia i go zjeść nawet jeśli mi nie smakuje i wolę kit kąta bo jest smaczniejszy, a to tylko po to żeby wspierać polska gospodarkę? Mam. Jeść go na sile, nie robią produkty równie dobre jak Nestlé i wprowadza je na rynek zagraniczny tez będą bogaci…

    1. Proponuje zrozumiec idee tego o czym traktuje artykul, nie zmusza on do jedzenia Grzeskow, jesli ktos ich nie lubi, ale na jego przykladzie pokazuje ze lepiej dla nas wybierac polskie produkty, a jesli chodzi o to czy Grzesiek jest lepszy od Kitkata czy nie, to raczej kwestia indywidualnego smaku i gustu, a nie tego czy produkt jest naprawde lepszy. A to czy firma osiaga sukces miedzynarodowy nie zawsze jest kwestia tego ze ma dobry produkt. Proponuje przeczytac jeszcze raz fragment artykulu:
      “Rynek nie zawsze „wypromuje” produkt najlepszy, w naszych czasach rynek sprzedaje produkty dobrze rozreklamowane. I tak powstaje błędne koło:
      Żeby dużo sprzedawać – trzeba robić dobry i duży marketing – żeby robić taki marketing – trzeba mieć pieniądze – żeby mieć pieniądze – trzeba dużo sprzedawać.”

  19. Zacny pomysł, potrzebny, ważny, a co istotne – nie najtrudniejszy do zrealizowania. Trzeba mieć tylko w sobie dużo dobrej woli oraz samozaparcia w uświadamianiu społeczeństwa. Wiele było tego typu akcji, ustalanych tak odgórnie jak i oddolnie. Owszem, przynosiły sukcesy, ale to wciąż jest nieadekwatne do naszych potrzeb. Cieszy mnie to, że po kilku dniach istnienia blog ma już tak wiele komentarzy (w tym dwa z zagranicy) – to świadczy o tym, że hasło “Dobre, bo polskie” nie odeszło w społeczeństwie do lamusa. A co do owego Carrefoura, nie bierzcie tych komentarzy do siebie, nie warto. :-) Pozdrawiam serdecznie!

  20. Bardzo fajny tekst i co do zasady się zgadzam, chociaż coraz trudniej odróżnić firmy zagraniczne od polskich.
    Notabene … zakupy w Carrefour?! :P

    1. A gdzie ma kupować jak 95 % supermarketów w Polsce to firmy zagraniczne ? Będzie specjalnie jechał na 2 koniec miasta żeby kupić w lewiatanie ??

  21. Gratuluję pomysłu i kibicuję! :) Oby nas było coraz więcej!
    Polacy ciągle niepotrzebnie czują się gorsi od zagranicy i uważają swoje produkty za słabsze. To nieprawda! Mieszkam chwilowo w Australii i tu wszyscy lgną do hasła “Aussie made” jak muchy! A tymczasem nie ma do czego, bo zazwyczaj ich produkty są zwyczajnie kiepskie i nie ma wyboru. Wchodząc tu do supermarketu kupuję jedyny ser, jaki mają – produkowany w Polsce :) Po powrocie na pewno z ochotą sięgnę po Ziaję, Pawełki czy ubrania z Reserved.
    Polacy powinni zmienić postkomunistyczne, negatywne myślenie, aby nasz kraj mógł się rozwijać i dawać szansę talentom. Weźmy przykład z innych! Ktoś niedawno gdzieś napisał, że przykładowo Fiat w czasie kryzysu nie zwalniał Włochów pracujących w Italii, ale Polaków, w polskiej fabryce, pomimo że Polak był o wiele wydajniejszy. Oni po prostu chronią swój rynek, czego my nie robimy lub też nie robimy w wystarczający sposób.
    Pełna lista polskich marek na Waszym blogu na pewno by się przydała, żeby zwiększyć chociażby moją własną świadomość :)
    Powodzenia!

  22. Witam,

    w USA jest takie powiedzenie: Prawdziwy Amerykanin kupuje tylko amerykańskie produkty, a w Polsce ? to sami widzimy jak jest !

    1. W Ameryce na dłuższa metę mozna sie rozchorowac tak nafaszerowana zwłaszcza warzywa chemia tamgotujac zwyke ziemniaki to czuć wydobywający sie zapach wiem bo często tam przebywam nie mówiąc o mięsie nasmarować wygląd to sie tego nie chciało kupować to szukaliśmy polskich sklepów bo maja trochę lepsze mimo ze już tez sie popsuła od czasu jak byłam 8lat temu

  23. You are so cool! I don’t suppose I’ve read a single thing like this before.

    So nice to discover another person with a few original thoughts on this issue.
    Really.. many thanks for starting this up. This web site is one
    thing that’s needed on the internet, someone with a bit of originality!

  24. Nic takie informowanie ludzi nie zmieni.
    Pamiętać trzeba że przykład idzie z góry (w tym przypadku od Rządu), a ci co robią?… ano kupują sobie np pociągi z Włoch jakby nie było żadnej firmy w Polsce która by się tym zajmowała. Podejrzewam że można by wymienić wiele podobnych przykładów ale nie mam tyle wolnego czasu aby ich poszukać w internecie. Sami na pewno coś znajdziecie w wolnej chwili.
    Pozdrawiam.

  25. Chciałem zwrócić uwagę na jeszcze inne aspekty oprócz produktów w sklepach…
    Turystyka – podróżując po Polsce zostawiamy pieniądze w kraju.
    Film – mamy filmy Polskie i zagraniczne.
    Stacje telewizyjne, portale internetowe, prasa,
    Polityka – Proponuję nie głosować na partie które nie wspierają kraju w którym rządzą.
    Oszczędności – np. paliwa, które prawie w całości kupujemy z Rosji i wzbogacamy ich przemysł zbrojeniowy. Zaoszczędzone pieniądze możemy wydać w kraju.
    Mentalność – spróbujmy zmienić poglądy ludzi w naszym otoczeniu, zwróćmy ich uwagę na takie inicjatywy jak ta oraz inne podobne przydatne nam wszystkim.
    Wyraźmy szacunek dla osób z takimi inicjatywami jak ta lub podobnymi oraz wszystkich co ją popierają. Oni dbają o interes nas wszystkich.
    Na pewno jest jeszcze wiele możliwości wpłynięcia na naszą rzeczywistość o której nikt z nas nie napisał i warto pomyśleć co tu jeszcze można zmienić.
    Kto będzie lepiej dbał o ten kraj jak nie my sami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>